TOWARZYSTWO VRIL I THULE – HITLEROWSKA WSPÓŁPRACA Z OBCYMI

towarzystwo-vril-i-thule.jpg
TOWARZYSTWO VRIL I THULE fot.depositphotos.com

Towarzystwo Vril i Thule to jedne z największych tajemnic nazistowskich Niemiec. Wielka wojna głównie jest znana z tego, jak wielkim okrucieństwem i bestialstwem jeden człowiek, może okazać się dla drugiego. Jednak i w tak straszliwych czasach, jak te, działy się rzeczy, które do dzisiaj stanowią dla nas fascynującą tajemnicę. Czy naziści znaleźli technologię obcych? Mało tego, czy udało im się skontaktować z rasą pozaziemską? Przyjrzyjmy się mistycznym tajemnicom, jakie pozostawiły po sobie nazistowskie Niemcy i ich tajne stowarzyszenia.

NADCHODZĄCA RASA

Lata 30-ste ubiegłego wieku. Znany brytyjski pisarz, Edward Bulwer-Lytton, wydaje cyklicznie rozdziały powieści zatytułowanej „Nadchodząca Rasa”.

Opowiada ona o przygotowaniach podziemnej rasy Vrilan, do ataku i dominacji nad światem na powierzchni planety.

Aby tego dokonać, podziemna rasa miała użyć specjalnej mocy, znanej właśnie jako Vril. Edward Bulwer-Lytton był Różokrzyżowcem.

Kolejne tajne stowarzyszenie, którego celem było trzymanie pewnych rzeczy w tajemnicy.

Rodzi się pytanie, czy aby jako fantastyczne powieści, nie były wiadomościami dla wtajemniczanych.

PIERWSZE WZMIANKI

W tym samym czasie coraz więcej osób zaczęło orientować się, co tak naprawdę dzieje się w Niemczech.

Coraz częstsze prześladowania i napady na zwykłych obywateli przez nazistów, było dla niektórych zwiastunem nadchodzącej tyrani.

Jedną z takich osób, która przedwcześnie zorientowała się, o co chodzi, był Willy Ley, niemiecki technik inżynierii rakietowej.

Uciekł on do USA, a tamtejszej prasie oznajmił, że Niemcy posiadają tajne organizacje o nazwie Vril i Thule.

TOWARZYSTWO THULE

Stowarzyszenie Thule miało być zalążkiem nazizmu.

Ich członkowie byli zafascynowani magią i okultyzmem.

 

okultyzm-i-magia.jpg
fot.123rf.com

 

Dążyła ona do poznania mistycznych tajemnic tego świata w celu zwiększenia swoich wpływów i władzy.

Niektóre źródła podają, że to właśnie oni zapoczątkowali ruch nazistowski w Berlinie, a jako swoją marionetkę wybrali Adolfa Hitlera.

Stąd też wzięła się swastyka.

Lewo skrętna oznaczała szczęście i urodzaj, prawo, jej przeciwieństwo.

I taką właśnie posługiwali się naziści.

Do Towarzystwa Thule należał również Heinrich Himmler, szef SS i prawa ręka Hitlera.

TOWARZYSTWO VRIL

Towarzystwo Vril opierało się na tych samych ideologiach co Thule, jednak jego sposób działania znacząco się różnił.

Vril miało być swoista siła sprawczą ku temu, aby to właśnie Niemcy wygrali II Wojnę Światową.

Ich działania opierały się na poszukiwaniu technologii umożliwiającej realizacji tego zadania.

W tym celu postanowili nawiązać kontakt z życiem spoza naszej planety.

Korzystając z pomocy mediów i tzw. channelingów, mieliby oni nawiązać porozumienie z pozaziemską cywilizacją o nazwie Aldebarana.

 

obca-planeta-ufo.jpg
fot.123rf.com

 

Idąc za tropem, przemieszczamy się na teren naszego kraju.

Przesłanki mówią, że w 1937 r. w Czernicy pod Jelenią Górą doszło do katastrofy pozaziemskiego statku.

Prawdopodobnie ów incydent, miał mieć swój początek właśnie przez channelingi Towarzystwa Vril.

Naziści musieli jakoś przekonać kosmicznych mieszkańców do tego, aby odwiedzili naszą planetę, jednak coś zdecydowanie poszło nie tak, bo zamiast spokojnego lądowania, doszło do katastrofy.

SS bardzo szybko otoczyło cały teren, a następnie zabrało szczątki statku, wraz z żyjącym jeszcze pilotem przeniesiono do Gór Sowich.

Niemcy wykazali się nie lada ostrożnością i zamiast przenosić rozbity statek na tereny bliżej centrum swojego dowodzenia, postanowili wybudować nowy kompleks laboratoryjny w litej skale.

PRACĘ NAD TECHNOLOGIĄ OBCYCH

Hitler obsesyjnie chciał odbudować technologię obcych.

Miało mu to dać przewagę w wojnie, jednak pracę i badania okazały się o wiele dłuższe, niż przypuszczano.

Lata mijały, a Niemcy powoli zaczęły przegrywać konflikt, który sam wywołały.

Dzięki nieoficjalnym źródłom dowiadujemy się, że Niemcy pracowali nad prototypem stacji kosmicznej o nazwie Andromeda, jak i nad statkami bojowymi opartymi na technologii antygrawitacyjnej o nazwie Haunebu.

 

stacja-kosmiczna-futurystycznie.jpg
fot.123rf.com

 

Nie wiadomo jednak, czy nazistą udało się dokończyć projekt.

Jak sami wiemy, szczytem technologii użytej podczas wielkiej wojny były silniki odrzutowe.

O nalocie latających dysków, przynajmniej oficjalnie, nic nie wiadomo.

CZY IM SIĘ UDAŁO?

W połowie 1945 r. przegrana nazistów była już przesądzona.

Postanowili oni całkowicie wysadzić kompleks laboratoryjny w Górach Sowich i udać się do wcześniej już przygotowywanej bazy na Antarktydzie, a przynajmniej takie informacje uzyskamy, czytając tajną dokumentacją czy relację światków.

Czy towarzystwo Vril i Thule odniosło sukces i wykonało swoje zadanie?

Coraz częściej mówi się o nazistowskiej bazie księżycowej, gdzie teoria ta jak zwykle, jest wyśmiewana przez naukę głównego nurtu.

Jednak jaka jest prawda?

Czy naziści rzeczywiście zbudowali pierwsze latające spodki i uciekli od zemsty całego świata?

Czy opuścili planetę, a może nadal ukrywają się na Antarktydzie?

Czy towarzystwa Vril i Thule nadal używają mistycznych okultystycznych mocy do władzy i manipulacji nad społeczeństwem?

Biorąc pod uwagę, jak bardzo zniekształcona jest prawda na temat świata, w którym żyjemy, takie teorie nie powinny nas dziwić.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Komentarze