DOLINA ŚMIERCI: ENIGMATYCZNA GŁUSZA I NIEZNANE BUDOWLE

dolina-śmierci-syberia.jpg
fot.depositphotos.com

Syberyjska Dolina Śmierci to miejsce owiane licznymi legendami. Znajdują się tam rzekomo dziwne konstrukcje – podziemne budowle niewiadomego pochodzenia.

Na końcu świata

Tajemnicze miejsce, o którym mowa leży na ogromnym i niezaludnionym terenie północno-wschodniej syberyjskiej Jakucji, w basenie rzeki Wiluj.

 

jakucja-syberia.jpg
Jakucja Syberia fot.depositphotos.com

 

Teren ten jest trudno dostępny i sprawia przerażające wrażenie. Zimą temperatura spada nawet do -70 stopni Celsjusza. Dzikość przyrody, poprzewracane drzewa, mokradła, porozrzucane fragmenty skał to widok, który można tam ujrzeć na każdym kroku.

Obszar ten znajdował się od wieków w bezpośrednim sąsiedztwie szlaków wędrówek ludu Ewenków. Nosił wówczas nazwę Uliuju Czerkeczech, co tłumaczyć można jako Dolina Śmierci. Jednak nie był i do tej pory nie jest chętnie odwiedzany.

Okazjonalnie zapuszczali się tutaj inni mieszkańcy Jakucji i sporadycznie – Rosjanie. Tajemniczość tego miejsca budzi jeszcze większą grozę, gdy natkniemy się na ślady historii o rzekomych zagadkowych metalowych obiektach, które znajdują się ukryte głęboko w ziemi.

Dolina śmierci – zagadkowa opowieść

W latach 1853-1855 na terenie Jakucji przebywał przyrodnik i badacz tamtejszych terenów – Richard Maack. Interesowała go rzeźba, geologia oraz pierwotni mieszkańcy obszarów rzek Olokma, Wiluj i Czona.

To właśnie od miejscowej ludności usłyszał po raz pierwszy opowieść o tajemniczych kotłach znajdujących się pod ziemią.

W 1877 roku Maack wydał książkę o tym regionie, w której ujawnił zagadkę tegoż miejsca i opisał „gigantyczny miedziany kocioł”, który leży nad jednym  z potoków wpadających do rzeki Wiluj.

W ten oto sposób Dolina Śmierci ujrzała światło dzienne.

Jak podaje jakucka legenda przekazana badaczowi, wszystko zaczęło się od ludów tunguskich (poprzedników Ewenków), którzy zamieszkiwali kiedyś tamtejsze tereny.

 

obozowisko-tunguskie.jpg
Obozowisko tunguskie 1860 fot.depositphotos.com

 

Pewnej nocy usłyszeli oni ogromny huk, ziemia zadrżała, a niebo rozświetliła jasna łuna. Przez kilka godzin płonął ogień, po którym pozostały tylko smugi szarego dymu.

Widok zakryła gęsta mgła, a gdy opadła, tamtejsza ludność zobaczyła ogromne, okrągłe, ciemne urządzenie – budowlę, której tam wcześniej nie było… Co jakiś czas z wnętrza tej konstrukcji wydobywały się dziwne odgłosy, które z roku na rok cichły, a sam obiekt powoli zmniejszał się tak, jakby zapadał się pod ziemię, aż w końcu zniknął z pola widzenia.

Kilku odważnych myśliwych postanowiło odwiedzić to tajemnicze miejsce, lecz już stamtąd nie wrócili. Wówczas już nikt więcej nie chciał zapuszczać się w te rejony.

Musiało upłynąć kilka dziesięcioleci, by ponownie znaleźli się śmiałkowie – Ewenkowie, którzy zdecydowali się zamieszkać w tym miejscu. To, co zobaczyli po przybyciu, wzbudziło w nich jednocześnie strach i nadzieję na przetrwanie mroźnych zim.

Otóż między drzewami młodego lasu ujrzeli ogromną okrągłą budowlę bez okien i drzwi, z półkolistym dachem, wokół której znajdowały się mniejszych rozmiarów jej odpowiedniki.

Co ciekawe z roku na rok konstrukcje te coraz bardziej zapadały się pod ziemię i dopiero gdy ów największy obiekt prawie zniknął z jej powierzchni, ludzie odważyli się wejść do środka schodami prowadzącymi z okrągłego otworu na dachu do przestronnych, ciepłych pomieszczeń.

Odnalezienie takiego lokum, w miejscu, gdzie zimą panują kilkudziesięciostopniowe mrozy, było istnym cudem!

 

dolina-śmierci.jpg
fot.depositphotos.com

 

Ewenkom wydawało się, że znaleźli szansę na przetrwanie mroźnych zim. Niestety, wszyscy, którzy przebywali pod ziemią w tajemniczych pomieszczeniach szybko zmarli na nieznaną chorobę.

Był to impuls, który spowodował, że jakuckie plemiona postanowiły opuścić ten rejon i wynieść się jak najdalej od tego przeklętego miejsca, nazwanego – Dolina śmierci.

Badacz Richard Maack tak bardzo zaintrygował się tą opowieścią, że sam postanowił odwiedzić to przeklęte miejsce. Pokierowany przez miejscową ludność dotarł do rozlewiska rzeki Angłyj, gdzie odkrył zagadkowy obiekt, niemal całkowicie zapadnięty w ziemię.

Przypominał on przewrócony kocioł o średnicy około 9 metrów, który pokrywała niezwykle twarda, porowata powłoka przypominająca gruby papier ścierny, odporna na zadrapania, uderzenia i rdzę.

Wokół znaleziska rosła jakby zmutowana roślinność – wszystko było o wiele większych rozmiarów niż normalnie: trawa przerastała człowieka a drzewa i krzewy miały nienaturalnych rozmiarów liście.

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, całą historię i swoje odkrycie, Maack opisał w książce.

Odwiedzić Dolinę Śmierci

Samo znalezisko i teren wokół niego jest na tyle trudno dostępny, że współcześnie tylko nieliczni śmiałkowie udają się do Doliny Śmierci w poszukiwaniu tajemniczych kotłów.

Aczkolwiek chętnych jest wielu, ale bardzo trudne warunki często pokonują nawet najszczersze chęci. Większość współczesnych informacji na ten temat czerpiemy z licznych opowieści mieszkańców i relacji osób, którym udało się odwiedzić Dolinę Śmierci.

Do niedawna żyli jeszcze mieszkańcy Jakucji, którzy dokładnie znali położenie tajemniczych struktur i opisywali różne rodzaje napotkanych budowli.

Wśród nich znajdowały się podobno „metalowe domy”, czyli wysokie struktury wsparte podporami, do których można było wejść włazem umieszczonym na szczycie dachu. Były też liczne „kopuły” wykonane z brązowego metalu oraz obiekty z przestrzennymi podziemnymi salami i prowadzącymi do nich licznymi korytarzami.

Według relacji naocznych świadków, większość z tych budowli zapadła się pod własnym ciężarem lub została pochłonięta przez rozrastającą się tajgę.

 

dolina-śmierci.jpg
Tajga fot.depositphotos.com

 

Najbardziej interesująca relacja o Dolinie Śmierci pochodzi od mieszkańca Władywostoku, Michaiła Koreckiego.

W latach 1933-1949 podczas wypraw poszukiwawczych złota odwiedził ją trzykrotnie, za każdym razem w towarzystwie ewenkijskiego przewodnika. Na miejscu ujrzał osiem nieznanych, metalowych “kotłów”, których średnica wahała się od 6 do 9 m.

Zauważył też, że materiał, z którego wykonano kopuły, jest bardzo mocny, odporny nawet na próbę potraktowania go dłutem a roślinność porastająca teren wokół kotłów jest niezwykle bujna.

Koreckij wraz z pięcioma współtowarzyszami spędził noc w jednym z obiektów i jak sam relacjonował, oprócz odczuwania zadziwiającego ciepła, nic innego nie odczuli, ani nie zauważyli.

Efekty tej „nocki” odczuli jednak dopiero po trzech miesiącach, gdy jednemu z jego kolegów wypadły wszystkie włosy z głowy, a jemu samemu wyrosły krwawiące wrzody.

Co ciekawe, mężczyzna dokonał na miejscu pewnego znaleziska. Otóż znalazł w kotle tajemniczo wyglądający, czarny, półkulisty kamień, którego struktura była idealnie gładka – tak, jakby został specjalnie stworzony przez człowieka lub istotę pozaziemską.

Kamieniem tym mógł idealnie ciąć nawet szkło. Jednak ostatecznie jego znalezisko gdzieś zaginęło i nigdy więcej nie ujrzało światła dziennego.

W 2002 roku okolice Doliny Śmierci odwiedziło trzech studentów z Jakucka. Jak sami podają, nocowali w namiocie obok trzech metalowych kotłów, które miały średnicę około 10 metrów.

 

dolina-smierci.jpg
fot.depositphotos.com

 

Studenci zauważyli, że wokół tych obiektów rozwijała się bardzo wysoka roślinność, a w okolicy nie zauważyli żadnych zwierząt. Co ważne, podczas przebywania w tym rejonie, cały czas odczuwali osłabienie i zawroty głowy.

Strefa UFO?

Na początku lat 70. XX wieku ujawniono udokumentowaną relację jakuckiego myśliwego, Ewenka, który bardzo dobrze znał ową dolinę. Pewnego dnia zobaczył w ziemi szeroki otwór, którego obrzeże wspierała metalowa obręcz.

Zaciekawiony zajrzał do środka i to, co zobaczył, przerosło jego wyobrażenia. We wnętrzu znajdowały się szkielety istot z jednym okiem w okolicy czoła, ubrane jakby w czarne, rycerskie zbroje, sugerujące, że są oni przybyszami z obcej planety.

Niektórzy badacze twierdzą, że Dolina Śmierci i tajemnicze kotły mają bezpośredni związek z katastrofą tunguską z 30 czerwca 1908 roku.

Uważają, że tegoż dnia w pobliżu rzeki Podkamiennaja Tunguska nie spadł meteoryt, tylko miała miejsce najbardziej tajemnicza eksplozja statku kosmicznego z osobnikami pozaziemskiej cywilizacji.

Siła eksplozji była tak wielka, że przekroczyła nawet siłę bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki o ponad 2000 razy. Twierdzą też, że rejon Doliny Śmierci i tajemnicze „kotły” są pozostałościami po tajnej bazie obcych istot…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Komentarze