EFEKT LUCYFERA – CZY ZŁO DRZEMIE W KAŻDYM Z NAS?

efekt-lucyfera.jpg
Lufyferyczne spojrzenie fot.123rf.com

Efekt Lucyfera.

Zła, zawistna, zdolna do wszystkiego – jaka jest ludzka natura w obliczu zmiany sytuacji? Czy zwykły człowiek jest zdolny do zrobienia krzywdy bliźniemu?

46 lat temu profesor Philip Zimbardo, obecnie wybitny psycholog amerykański, profesor Stanford University, wraz ze swoimi współpracownikami udowodnił, do czego tak naprawdę zdolny jest człowiek stający oko w oko z władzą i poczuciem zagrożenia.

W 2007 roku na rynku pojawiła się książka profesora o bardzo dwuznacznie brzmiącym tytule Efekt Lucyfera, w której dokładnie opisano przeprowadzony eksperyment.

Efekt Lucyfera – Stanfordzki Eksperyment Więzienny

Jak wyglądał i na czym polegał ów eksperyment określany jako efekt Lucyfera?

W 1971 roku grupa psychologów pod kierunkiem Philipa Zimbardo zaprosiła do udziału w eksperymencie zdrowych psychicznie, nigdy niekaranych studentów z USA i Kanady, wybranych spośród 70 ochotników.

Mieli oni dostać po 15 dolarów za każdy dzień badań.

Następnie podzielono ich na dwie grupy – „strażników” i „więźniów”. Piwnice Wydziału Psychologii Stanford University zostały na czas eksperymentu przerobione na więzienie – bez okien, bez zegarów.

 

efekt-lucyfera.jpg
foto.123rf.com

Samym jego dyrektorem został prof. Zimbardo.

Zarówno „strażnicy”, jak i „więźniowie” byli na bieżąco obserwowani i podsłuchiwani. Dziewięciu „więźniów” zamknięto w trzech celach, które na zmianę pilnowało dziewięciu „strażników” wyposażonych w mundury i pałki.

Wcześniej jednak poinstruowano ich, że nie mogą stosować przemocy. Sama procedura zamknięcia „więźniów” przebiegała jak najbardziej realistycznie – zostali oni aresztowani w swoich domach przez policję (która zgodziła się pomóc w eksperymencie), następnie przewiezieni do komisariatu a stamtąd prosto do więzienia.

Tam zostali przeszukani, rozebrani do naga, poddani odwszawianiu i przebrani w koszule opatrzone więziennymi numerami. Na głowy pozakładano im pończochy, które miały imitować ogolone głowy prawdziwych więźniów.

 

efekt-lucyfera.jpg
fot.123rf.com

Efekt Lucyfera. Jaki był wynik eksperymentu?

Strażnicy bardzo szybko wczuli się w swoje role, na tyle, aby bez obiekcji zacząć wykazywać się okrucieństwem wobec „więźniów”. Ci w efekcie takich zachowań zaczęli się załamywać.

Już drugiego dnia eksperymentu doszło do buntu. Sytuacja wymknęła się spod kontroli tak bardzo, że ostatecznie doświadczenie, które miało trwać dwa tygodnie, musiano przerwać po sześciu dniach.

Dlaczego dobrzy ludzie zmieniają się w Lucyfera?

Stanfordzki Eksperyment Więzienny był podwaliną do odpowiedzi na pytanie, dlaczego posiadanie władzy lub też jej utrata zmienia ludzi, wywołując w nich patologiczne zachowania, zupełnie niepasujące do ich prawdziwej natury.

Według tego, co profesor Zimbardo napisał w swojej książce, każdy człowiek w skrajnych warunkach, może przeobrazić swoje zachowanie i zmienić się w oprawcę.

Tak naprawdę wynika z tego, że to, czy czynimy dobro, czy zło, oraz to, jak zachowujemy się, zależy właśnie od samej sytuacji, w jakiej się znajdujemy.

Zimbardo zauważa, że:

[…] istnieją oczywiście socjopaci. To mniej niż 1 proc. populacji. Ludzie wychowani bez uczucia litości i bez poczucia winy. Brakuje im podstawowego elementu człowieczeństwa.

efekt-lucyfera.jpg
fot.123rf.com

Nie wiemy, dlaczego tacy są. Czasami to defekt mózgu, czasami są w dzieciństwie bardzo surowo wychowywani. Nie mają empatii. Mogą patrzeć na cierpienie innych i w ogóle ich to nie porusza.

Jednak w samym eksperymencie socjopatów nie było, wszyscy wcielający się w role „strażników” i „więźniów” byli zdrowi, bez jakichkolwiek zaburzeń emocjonalnych i chorób psychicznych.

Dlaczego zatem dobrzy ludzie zmieniają się w złych i jest widoczny u nich efekt Lucyfera?

Odpowiedź na to pytanie skupia się wokół odgrywania ról społecznych. Uczestnicy eksperymentu niejako pogubili się pomiędzy prawdą a fikcją.

Nie potrafili rozdzielić tego, co jest realne, od wejścia w rolę.

Zakłada się, że to właśnie odgrywana rola może wpływać na kształtowanie się i zmianę osobowości jednostki. Ma to miejsce zwłaszcza wtedy, gdy osoba nie może zrzucić schematu wykonywanej roli lub gdy dana rola nie daje jej, chociaż odrobiny swobody w działaniu.

To właśnie tę nagłą przemianę człowieka pod wpływem konkretnej sytuacji profesor Zimbardo określił mianem „efektu Lucyfera”.

efekt-lucyfera.jpg
fot.123rf.com

Niektóre sytuacje mają w sobie presję społeczną, której niektórzy nie wytrzymują i to może demoralizować większość ludzi.

Człowiek dobry może ulec zmianie pod wpływem presji grupowej, autorytetu władzy itp.

Nie oznacza to jednak, że w ludzkiej naturze drzemie zło.

Bardziej powinno zwracać się uwagę na fakt, że pod wpływem presji społecznej robimy złe rzeczy.

Zimbardo zauważa, że nie powinniśmy w charakterze człowieka szukać czystych cech dobra lub zła, gdyż większość ludzi jest po prostu „przeciętna”:

[…] cały koncept bohaterstwa opiera się na wyjątkowości charakteru. Myślimy, że Matka Teresa, Martin Luther King, Gandhi są bohaterami, bo są wyjątkowi. Tymczasem większość bohaterów to zwykli ludzie.

Tacy jak Irena Sendler. Ludzie, którzy pomagali Żydom w czasie wojny, byli statystycznie przeciętni.

W ten oto sposób profesor zwraca nam uwagę na fakt, że nie istnieją rodzący się bohaterowie, ani oprawcy.

efekt-lucyfera.jpg
fot.123rf.com

Wszyscy rodzą się, jako zwyczajni, przeciętni ludzie, którzy w zależności od konkretnej sytuacji i od narażenia na różne czynniki (dyspozycyjne, systemowe lub sytuacyjne) robią to, co robią, zachowują się tak, jak się zachowują – czasami niebywale altruistycznie, a niekiedy do bólu agresywnie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Komentarze