OBALAMY WIELKIE MITY PSYCHOLOGII – MIT 2: WARIOGRAF PRAWDĘ CI POWIE

wariograf.jpg
Wariograf fot.depositphotos.com

Po czym rozpoznać, że ktoś nas okłamuje? Czy można kogoś poddać badaniu wariografem i dowiedzieć się prawdy?Dzisiaj postaramy się udowodnić, że wariograf nie jest niezawodny.Niemal codziennie słyszymy, że coś dzieje się tak, a nie inaczej, bo takie są prawa psychologii.Instynktownie lub nie, działamy wedle tego, co głoszą media, prasa, popkultura, polityka. Wiele osób żyje w przekonaniu, że to, co raz usłyszeli, jest prawdą i tak nią już na zawsze pozostanie.

Według badań codziennie kłamiemy od 2 do nawet 200 razy.

Kłamiemy dla siebie i dla innych. Z różnych, czasem prowizorycznych powodów. Przeciętna osoba wypowiada cztery kłamstwa dziennie, czyli aż 1460 kłamstw w ciągu roku!

Od ryżu po maszynę

Historia niekiedy zadziwia metodami, jakie stosowano w celu wykrywania kłamstwa.

Starożytni Hindusi stosowali „test ryżowy”, który opierał się na następującym wyjaśnieniu – skoro podczas oszukiwania odczuwamy lęk, a ten z kolei blokuje wydzielanie śliny i powoduje wystąpienie suchości w jamie ustnej, to kłamca nie będzie mógł wypluć przeżutego ryżu, gdyż ten zwyczajnie przyklei się do jego podniebienia.

Cóż, trzeba przyznać, że metoda ta może i była „naiwna”, ale za to bardzo tania i prosta w użyciu.

Podobne techniki stosowano w czasach Wielkiej Inkwizycji – tutaj opierano się na żuciu sera i chleba. Z kolei Beduini stosowali inną metodę.

Mianowicie, gdy podejrzany po dotknięciu językiem rozżarzonego węgla miał ślady poparzenia, uznawano go winnego zarzucanego mu czynu.

Kościoły chrześcijańskie na przełomie XVI i XVII wieku stosowały, delikatnie mówiąc, bardziej drastyczną metodę dowodzenia niewinności.

 

wariograf.jpg
Wariograf fot.depositphotos.com

 

Otóż kobiety, które były podejrzewane o czary, związywano i wrzucano do rzeki, poddając je tzw. próbie wody lub inaczej pławieniu.

Jeżeli domniemana czarownica wypłynęła na powierzchnię, uznawano ją za winną i skazywano na karę śmierci.

Na całe szczęście z biegiem kolejnych lat i nastaniem nowego wieku, nauka i technika poszły o duży krok do przodu i nie trzeba było stosować aż tak drastycznych metod odróżniania prawdy od kłamstwa.

Wynaleziony w latach dwudziestych pierwszy wariograf, na początku zwany również „poligrafem” stał się rewolucyjnym wynalazkiem, który zrobił niemałe zamieszanie w świecie wykrywania kłamstw i odszukiwania prawdy.

Pierwotnie urządzenie to miało identyfikować próbę oszustwa na podstawie pomiaru skurczowego ciśnienia krwi i stało się podwaliną dla współczesnych wariografów.

Wariograf – jak to działa?

Jak podkreślają specjaliści współczesny wariograf, choć tak powszechnie nazywany, nie jest wykrywaczem kłamstw. Urządzenie to nie podaje nam odpowiedzi na to, czy ktoś kłamał, czy mówił prawdę, a tym bardziej czy jest winny, czy niewinny.

Wariograf udziela nam odpowiedzi na pytanie, czy reakcje organizmu na zadawane pytania korespondują z treścią odpowiedzi, które można określić mianem szczerych lub nieszczerych.

Jest maszyną, która rejestruje reakcje autonomicznego układu nerwowego, czyli takiego, którego działanie jest niezależne od woli człowieka.

Na jakiej zasadzie działa wariograf (poligraf)?

Osobie badanej zakłada się pneumograf na piersi, który rejestruje zmiany oddechowe, kardiograf na rękę – rejestrujący zmiany ciśnienia tętniczego, zaś na palce elektrody psychogalwanometru, które rejestrują reakcje skórno-galwaniczne.

Zapis z tych trzech miejsc zostaje odwzorowany w postaci wykresu.

 

wariograf.jpg
Wariograf fot.depositphotos.com

 

„Na początku badania mierzony jest aktualny poziom pobudzenia fizjologicznego. Następnie bada się poziom pobudzenia, kiedy pojawia się jakaś emocja.

W kluczowej fazie przesłuchania zadaje się pytanie krytyczne i porównuje się odpowiedź fizjologiczną badanego z otrzymanymi już potencjałami.

Jeżeli wynik jest znacząco wyższy, oznacza to, że udzielając tych odpowiedzi, badany był szczególnie pobudzony, a więc zapewne kłamał” – wyjaśnia znany, zajmujący się psychologią kłamstwa psycholog dr Tomasz Witkowski.

Badania pokazują, że kiedy kłamiemy, poziom pobudzenia emocjonalnego i fizjologicznego wzrasta. Te niewyczuwalne przez nas samych subtelne zmiany fizjologiczne są monitorowane przez wariograf.

Kłamiąc, w niezauważalny dla samych siebie sposób pocimy się, dlatego podstawowym wskaźnikiem dla poligrafu jest intensywność pocenia się.

Urządzenie kontroluje również szereg innych reakcji fizjologicznych takich jak tętno, częstość oddechu lub ciśnienie" – dodaje dr Witkowski.

W końcowym etapie badania zadający pytania, przeszkolony operator dokonuje wnikliwej analizy wykresu i dopiero na tej podstawie ocenia, czy odpowiedzi badanego były szczere, czy nie.

Co z tą prawdą?

Czy wariograf jest skuteczną metodą dochodzenia prawdy?

Otóż nie.

Mimo że jego zwolennicy głoszą o 80-90% skuteczności, to jednak psychologowie są co do tego sceptyczni i oceniają ją na ok. 60%, czyli równie dobrze można określić, że coś jest dziełem przypadku.

Poza tym żadne badania naukowe nie potwierdzają jego skuteczności, dlatego też wyniki badania wariografem nie mogą być w większości krajów używane jako dowody w postępowaniu sądowym.

Co więcej, wariograf da się oszukać.

I choć nie jest to sprawa prosta, to jednak jest to możliwe.

 

wariograf.jpg
Wariograf fot.depositphotos.com

 

Najsłynniejszym „oszustem” wariografu, który dokonał tego dwukrotnie, stał się rosyjski szpieg Aldrich Ames, który w latach 70. szpiegował na rzecz Związku Radzieckiego w amerykańskim laboratorium Los Alamos.

Ames przechodził rutynowe badania wariografem, lecz wszystkie przeszedł pomyślnie.

Jak tego dokonał? Jak oszukuje się wykrywacz kłamstw?

Podczas badania poligrafem na etapie ustalania wstępnego poziomu pobudzenia badany dokonuje autostymulacji.

Bolesne ukłucie się szpilką czy ugryzienie się w język powoduje natychmiastowe pobudzenie fizjologiczne.

Kiedy zostanie ustalony wysoki wstępny poziom pobudzenia, różnica poziomów pobudzenia przy pytaniu krytycznym nie będzie już na tyle wielka, by badający rozpoznali ją jako reakcję na kłamstwo – wyjaśnia dr Witkowski.

Sposoby na oszukiwanie

Istnieje kilka sposobów na oszukanie wariografu.

Są to chociażby manipulacje oddechem. Kiedy zmieniamy oddech, wówczas reakcja skórno-galwaniczna, czyli potliwość skóry też się zmienia. Można także próbować myśleć o czymś innym albo cały czas myśleć o czymś stresującym.

Można też przykurczać w odpowiednich momentach dane grupy mięśniowe. Nawet metoda przygryzania języka, której wykrywalność to zaledwie 12%, może pochwalić się 50% skutecznością w oszukiwaniu urządzenia.

Podobno manipulowanie wynikami wariografu jest również możliwe, jeżeli zachowujemy się niezgodnie z typowymi reakcjami. Otóż normą podczas badań jest dwojakiego rodzaju zachowanie.

 

wariograf.jpg
Wariograf fot.depositphotos.com

 

Osoby, które nie mają obaw przed wykryciem prawdy, są na początku badania zdenerwowane, po to, aby w miarę postępu kolejnych pytań stopniowo się rozluźniać.

Natomiast osoby, które coś ukrywają, próbują na początku wprowadzić się w stan uspokojenia, ale z czasem ich napięcie rośnie.

Wszystko to wpływa na miary obserwowane za pomocą wariografu, zatem ryzyko jest na tyle duże, że skuteczność tej maszyny wciąż pozostaje wielce wątpliwa.

I tylko w kilkudziesięciu filmach, serialach i programach telewizyjnych użycie wariografu wciąż budzi emocje, bo tam zazwyczaj omija się temat jego słabych stron.

Nadzieją na uzyskiwanie lepszej wiarygodności w badaniach wykrywania kłamstwa jest rezonans magnetyczny (fMRI).

W Pensylwanii przeprowadzono badania, które wykazały, że wykrywanie krótkotrwałych zmian w mózgu takich jak intensywniejszy przepływ krwi oraz zwiększona aktywność neuronów, może sugerować, iż badany bardziej nerwowo zareagował na zadane mu pytanie.

Wskaźnik trafności tej metody stosowanej przez naukowców jest większy o 24% niż u doświadczonych ekspertów obsługujących wariografy.

Czyżby to było prawdziwe oblicze poszukiwania prawdy w przyszłości? Czas pokaże, a my zweryfikujemy.

 

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

 

Komentarze