DIABELSKI CMENTARZ – TAJEMNICZE MIEJSCE NIOSĄCE ŚMIERĆ?

diabelski-cmentarz.jpg
Diabelski cmentarz fot.depositphotos.com

Diabelski cmentarz na Syberii znajduje się w tajdze na terytorium Krasnojarska. Ten duży obszar, który miejscowi nazywali także „diabelską łąką”, pokrywały liczne szczątkami ptaków, zwierząt i zwęglone gałęzie drzew. Dziś na próżno tutaj szukać bujnej roślinności i oznak bytowania jakichkolwiek zwierząt. Ludzie, którzy tutaj przychodzą, narzekają później na uporczywe bóle głowy i uczucie niewyjaśnionego niepokoju. Zła energia tego miejsca wiąże się ponoć z upadkiem ciała kosmicznego, zwanego Meteorytem Tunguskim.

Diabelski cmentarz i jego straszliwa moc

Diabelski cmentarz znajduje się we wschodniej części Syberii, niedaleko rzeki Kowy.

 

diabelski-cmentarz-syberia-rzeka.jpg
Syberia fot.depositphotos.com

 

Jego istnieniem zainteresowano się dokładniej w 1930 roku.

Wówczas pasterze odkryli kolistą, pozbawioną roślinności polanę o średnicy 200 – 250 metrów, którą pokrywały szczątki różnych zwierząt (saren, wilków, jeleni) oraz czarne jakby zwęglone gałęzie rosnących nieopodal drzew.

Ciała martwych ptaków i zwierząt przybierały dziwną, szkarłatną barwę.

Mieszkańcy wioski Karamyszewo wspominają liczne opowieści o nagłej śmierci przechodzących przez tę polanę zwierząt i przelatujących ptaków.

Popularna jest historia buhaja, który po tym, jak wbiegł na polanę, nagle się przewrócił i spłonął.

Jeden z mieszkańców wsi – Iwan Jermakow twierdził, że diabelską polanę znał już jako mały chłopiec.

W 1927 lub 1928 roku przyprowadził go na nią ojciec: „[…] blisko podchodzić nie pozwolił, ale widziałem z daleka, że drzewa wokół były sczerniałe, a polana cała usłana kośćmi i czaszkami zwierząt. Zdaniem ojca coś tu upadło z nieba i nadal znajduje się pod ziemią. Kiedyś była tu dziura, ale zasypały ją gałęzie, piasek naniesiony wiatrem […].

Zdarzyło się to podobno dziesiątki lat wcześniej”.

Syberyjskie wyprawy

Podobnych relacji było o wiele więcej, dlatego też takich doniesień nie można było ignorować.

W 1952 roku Jan Briuchanow, dzięki pomocy doświadczonego myśliwego dotarł do punktu, gdzie znajdował się diabelski cmentarz.

 

diabelski-cmentarz.jpg
fot.123rf.com

 

Ujrzał jednak miejsce zmienione upływem czasu, co osobiście zrelacjonował: „Karamyszewo od diabelskiego cmentarza dzielą niecałe dwie godziny marszu.

Wokół rosną gęste krzewy. Polana ma kształt podobny do litery L, jej wapiennej barwy powierzchnię porasta rzadko zadziwiający kolorowy mech”.

Największe zainteresowanie i „oblężenie” diabelski cmentarz przeżył w ciągu dekady pomiędzy 1980 a 1990 rokiem.

Wówczas około 75 osób próbowało dotrzeć do tajemniczej łąki, jednak żadnej z nich nie udało się nawet zobaczyć tego miejsca.

Wszystkie zginęły lub przepadły bez wieści w tajdze.

Bez śladu ginęły nawet zorganizowane grupy oraz sporządzone przez nie mapy i dokumenty.

Przykładowo w 1992 roku grupa turystów z rosyjskiego miasta Nabierieżnyje Czełny, która wyruszyła w poszukiwaniu diabelskiego cmentarza, nigdy nie wróciła z podróży do tajgi.

Od tamtej pory zaniechano ponownych prób odwiedzania tego tajemniczego miejsca.

Ekspedycja ufologów

Ze wszystkich wypraw do diabelskiego cmentarza za najbardziej udaną można uznać ekspedycję ufologów z Władywostoku z 1991 roku.

Jeden z jej uczestników, Alexander Renpel tak oto opisywał te wydarzenia: „[…] kompas wskazał na północ. Wieczorem ludzie odczuwali mrowienie w ciele, niektórych mocno bolały zęby. Wszyscy zauważyli rosnący niepokój. Krótko po 21 zbliżamy się do łąki. Nasze radio zamarło. Wróciliśmy się”.

 

diabelski-cmentarz.jpg
Kompas fot.depositphotos.com

Lider ekspedycji Nikita Tomin mówi: „Po dwóch kilometrach drogi w tym kierunku natrafiliśmy na dziwną, częściowo połamaną konstrukcję, usytuowaną tuż przy potoku. Okazało się, że był to stary młyn wodny. Wyglądało to dziwacznie, ponieważ najbliższa wioska oddalona była o pięć lub sześć kilometrów, a młyn został zbudowany w gęstym lesie. […] zostawiliśmy młyn i zaczęliśmy ruszać dalej do potoku. Szliśmy, patrząc uważnie na ośnieżone drzewa, próbując znaleźć odpowiedź na to, co wydarzyło się tutaj prawie 100 lat temu, ale jedynym naszym towarzyszem była tylko mroczna tajemnica tajgi”.

Wielka tajemnica czy zwykła mistyfikacja?

W ciągu kilkudziesięciu lat pojawiło się wiele hipotez na temat tajemnicy, jaką dzierży w sobie diabelski cmentarz na Syberii.

Nikita Tomin twierdził, że wszelkie anomalie diabelskiego cmentarza związane są z upadkiem Meteorytu Tunguskiego.

Polana ta leży właśnie w miejscu jego przelotu z 1908 roku.

 

diabelski-cmentarz-meteoryt.jpg
Krater po meteorycie fot.123rf.com

 

Zakłada, że prawdopodobnie jeden z odłamków trafił na ten obszar pozostawiając w tajdze spalony, wielki obszar, który niósł śmierć bydła.

W latach osiemdziesiątych Victor Zhuravlev, profesor fizyki i matematyki stwierdził, że diabelski cmentarz na Syberii znajduje się na obszarach pokładów węgla kamiennego.

Złoża takie często zapalają się pod ziemią, a samemu spalaniu towarzyszy emisja bezbarwnego i bezwonnego tlenku węgla, który jest trujący dla żywych organizmów.

Hipotezę tę jednak odrzucono, ponieważ nigdy nie zdarza się, aby toksyczne gazy wydostawały się jedynie na określonym obszarze.

Ich szkodliwe, śmiercionośne działanie musiałoby być odczuwane również w dalszych okolicach.

Inni naukowcy wierzą, że na diabelskiej łące istnieje silne zmienne pole magnetyczne, w wyniku którego krew krzepnie, tworzą się skrzepy, zostaje zatrzymany przepływ krwi i w konsekwencji zwierzę umiera.

 

diabelski-cmentarz.jpg
fot.depositphotos.com

 

Ten sam los czekałby człowieka, który wszedłby na ten teren.

Przebywanie w pobliżu szkodliwej strefy również powoduje zaburzenia w prawidłowym obiegu krwi, co objawia się silnymi bólami głowy, drętwieniem mięśni, a nawet objawami mini-udaru.

Niektórzy uważają, że ktoś bardzo chciał zataić prawdę na temat tajemniczych eksperymentów Związku Radzieckiego (np. badania wpływu pola elektromagnetycznego na funkcje psychologiczne
i fizjologię człowieka), jakie mogły mieć miejsce na tamtejszym terenie.

Natomiast całe cmentarzysko jest tylko wielką mistyfikacją, kolejną miejscową legendą, która ma na celu odsunięcie na drugi plan niewygodnej prawdy.

Ciekawostką jest, że 19 września 2016 roku na wyprawę w poszukiwaniu diabelskiego cmentarza na Syberii udali się Polacy, podróżnicy „Autostopem na koniec świata” i oryginalni YouTuberzy.

W swej relacji z wyprawy pod nazwą „Operacja Tunguska” obalają mit diabelskiego cmentarza.

W umieszczonym poście na Facebooku czytamy: „[…] Po około godzinie przedzierania się przez las osiągnęliśmy cel. Drzewa łagodnie przeszły w naprawdę uroczą polankę. Powoli wchodząc na teren Diabelskiego Cmentarza, co chwilę sprawdzaliśmy kompasy i kamery. Wszystko działa! Szukamy kości…nie znaleźliśmy nic strasznego na skraju polany i w końcu to do nas doszło…
Połamaliśmy właśnie kolejny mit. Nie ma tu niczego strasznego. Czuliśmy się dobrze, więc zaczęliśmy penetrować całą polanę. Nic, nic i jeszcze raz nic. Spędziliśmy tam około dwóch godzin. Znaleźliśmy kilka legowisk zwierząt, co akurat wskazuje na to, że jest to raczej diabelski gościniec dla leśnych stworów a nie cmentarz
”.

Pełna relacja z wyprawy dostępna jest na: https://www.facebook.com/autostopemnakoniecswiata/posts/905766839527492:0

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Komentarze